Nie wszystko złoto co się świeci - czyli rzecz o rozświetlaczach

Ostatnimi czasy większość kosmetyków do makijażu, jakie widzimy na drogeryjnych półkach, ma za zadanie jedno -­ rozświetlać. Mamy już bazy i podkłady rozświetlające, korektory rozświetlające, pomadki rozświetlające i całą gamę samych rozświetlaczy. Sprawcą jest nowy trend w makijażu o nazwie strobing.

Jest to metoda konturowania twarzy przy użyciu rozświetlacza, a nie bronzera, jak było to dotychczas. Rozświetlacz nanosi się na te obszary twarzy, na które światło pada naturalnie, czyli kości policzkowe, koniec nosa, czoło, podbródek oraz obszar nad łukiem Kupidyna (to miejsce leży zaraz nad ustami, w rynience podnosowej). To taki manualny Photoshop. :)

Hasła reklamowe produktów rozświetlających kuszą nieziemskimi wręcz efektami: naturalnym blaskiem, doskonałą i zdrową cerą, dziewczęcym lookiem i odmłodzeniem. Same cuda! Twarze modelek z tego typu makijażem tylko potwierdzają, że zakup rozświetlacza będzie Twoją najlepszą decyzją życiową od jakichś dziesięciu lat. ;) Niestety używając rozświetlacza bardzo ciężko uzyskać efekt, jaki widzimy na zdjęciach reklamowych, bardzo łatwo zaś zrobić sobie krzywdę. Z jednego prostego powodu -­ ten kosmetyk uwydatnia wszystko co mamy na twarzy. Takie w końcu jego zadanie.
Jeśli więc Twoja twarz jest idealna, nie ma krostek, nierówności, blizn, zmarszczek, nie przetłuszcza się­, wtedy tak, możesz używać rozświetlacza, żeby twarz była pełna blasku i wyglądała młodzieńczo. Takich cer jest jednak bardzo mało i większość z nas może pozwolić sobie jedynie na rozświetlenie kości policzkowych i obszaru nad ustami, o ile te miejsca są gładkie. Wszędzie indziej kosmetyk wejdzie w pory, zmarszczki, bruzdy i tylko je uwydatni. Dodając do tego wydzielanie się sebum, nasza twarz po kilku godzinach noszenia rozświetlającego makijażu będzie wyglądać jak po całym dniu ćwiczeń na siłowni, co nie ma nic wspólnego z doskonałą cerą. ;)

Podsumowując – rozświetlacz tak, ale z umiarem i świadomością w nanoszeniu go na poszczególne partie twarzy. Ale to nic odkrywczego. Wszak ślepe naśladowanie trendów jeszcze nigdy nikomu nie wyszło na dobre.